Przeskocz nawigację

Frodo zbudził się, słysząc skrzypienie drzwi pokoju, który dzielił ze swoim wiernym towarzyszem Samem. Było dopiero w pół do dwunastej toteż obrócił się leniwie na posłaniu i niechętnie uniósł powieki. Postać stojąca w drzwiach była nieprzyzwoicie rozchichotana, a kolor jej pulchnych polików przypominał młode buraczki.

- Sam? Co ty wyprawiasz? – krzyknał Frodo czując, że już wcale nie czuje się taki zaspany, a jego zdętwiałe dłonie machinalnie zaciskają się w pięści.

- o… Frodo? To ty! – zauważył Sam spokojnie, aczkolwiek całkowicie bez sensu.

- Ty idioto! Nie próbuj wytrącic mnie z równowagi! Gdzieś ty był?!

- EEErm… w łazience? – spytał z nadzieją Sam, który naprawdę nie lubił się kłócić.

- Mógłbyś się bardziej wysilić! Łazienka jest w pokoju, nie musiałeś więc wychodzić! Nie oszukasz mnie!

- Nie?

-Ugh! Przynaj się! Byłeś z NIM! – spróbował spojrzeć na Sama tym samym przeszywającym spojrzeniem, jakiego zawsze używają groźni bohaterowie kryminałów, które czytał do poduszki, ale w rezultacie jego wielkie, błękitne oczy zrobiły się okrągłe jak spodki, a usta wykrzywiły się w żałosną podkówkę.

- Frodo… – spróbował Sam, bawiąc się kosmykiem swoich płowych włosów.

- Znowu to samo Sam! Znowu próbujesz mnie okłamać! Tylko czemu? Nie możesz powiedzieć mi prawdy prosto w oczy? – po policzkach Froda, który usilnie próbował zachować twarz, popłyneły dwie wielkie łzy, a tuż za nimi mnóstwo mniejszych. Przeczuwając zblizający się atak histerii, Frodo odwrócił się tyłem do Sama i wybuchnął przejmującym płaczem.

Żałosne jęki, przypominające coś pomiędzy krzykiem kobiety, a płaczem niemowlęcia, dochodzące z pokoju hobbitów, zaalarmowały resztę drużyny…

Harry Potter śnił właśnie jeden ze swoich snów, w którym to on jeden, porzucony przez cały świat, walczy z Voldemortem i jest o krok od przegranej, ale wtem wpada na genialny pomysł pojedynku na taniec. Przeciwnik zaintrygowany jego niezwykłym tańcem brzucha porzuca chęć zawładniecia światem i postanawia założyć szkołę tańca… Nagle pojawia się zielone światło i przeszywajacy ból w starej bliźnie na czole… Harry słyszy przerażajacy krzyk… Nie jest to jednak krzyk jego umierającej matki, który słyszał w swojej głowie nie raz, tylko… no właśnie do cholery… tylko co?

***

Troy nałożył własnie na twarz swoją ulubioną drożdżową maseczkę wygładzającą ( agentka uświadomiła mu, że od kilku lat coś o niezwykle strasznej, długiej i trudnej nazwie zanika w jego skórze i jak tak dalej pójdzie to koniec z jego karierą!!! Rany, masakra i w ogóle!) i usiadł w starym hotelowym fotelu, który śmierdział starością i starą kiełbasą tak intensywnie, że nawet mole i korniki nie chciały go wcinać. Włączył swój ulubiony kanał radiowy “Zack FM” i z nieskrywaną satysfakcją stwierdził, że z głośników sączy się Jego aksamityn głos. Właśnie miał zapaść w błogi stan półsnu, gdy usłyszał “AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAbuuuuu”… Któż ośmielił się zakłócić jego niezakłócalny spokój?! Może to fanki?

***

Eryk ćwiczył właśnie przed lustrem najbardziej szarmanckie miny, na jakie stać faceta zasłaniajacego połowe twarzy maską, gdy nagle usłyszał… Włąśnie, czyzby to krzyk damy w opresji? Swoją drogą bardzo piękny krzyk… pozbawiony znamion fałszu… Czy to przeznaczenie?

***

Edward nie był zaskoczony, kiedy “to” usłyszał. Był nie tylko bardzo przewidujący, ale ponadto doskonale czytał w myslach innych istot. Prychnał zadowolony, a odgłos, który z siebie wydał był bardziej zwierzęcy,  niż ludzki. Otarł resztki krwi z ust i postanowił jednak przyjrzeć się całemu zbiegowisku z bliska…

Jedna uwaga

  1. padłam xD Kasiu, brawa xD


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.