Przeskocz nawigację

Tego dnia nic nie wydawało się takie, jakim być powinno. Strumienie deszczu zalewały londyńskie ulice, groźne grzmoty i złowieszcze błyski zapowiadały nadejście pierwszej w tym roku burzy, a pojedynczy spotkani przechodnie spieszyli do domu by zapomnieć o podłej pogodzie i wraz z rodziną spędzić spokojnie ten wiosenny wieczór.

Jednak nie wszyscy mieli ów czas spędzić wraz z bliskimi. Co kilka minut tajemniczo wyglądające postacie przemykały w stronę opuszczonej fabryki tamponów „Sasanka”. Któż to był? Czego szukał w takim miejscu w środku nocy? Odpowiedzi na te pytania stanowią początek naszej niezwykłej opowieści…

Na środku taśmy produkcyjnej przycupnął wysoki brunet z charakterystycznymi okularami zsuwającymi mu się z nosa. Przed oczami trzymał jakiś świecący przedmiot, który – przy bliższej obserwacji – okazał się być różdżką. Nieznajomy wyglądał na zatroskanego i zaniepokojonego. Po raz setny rozważał, czy aby na pewno podjął odpowiednią decyzję. Był Wybrańcem, chłopcem-który-przeżył, jedyną szansą na uwolnienie świata spod ciężkiej i kościstej ręki lorda Voldemorta i narażał swe życie w tak idiotyczny sposób? Zdecydowanie, instynkt samozachowawczy Harry’ego Pottera ostatnimi czasy nie spisywał się zbyt dobrze.

Nagle młody czarodziej usłyszał nieoczekiwany huk. Nie był to jednak grzmot, raczej odgłos tysiąca szklanych butelek roztrzaskujących się po posadzce. Chłopak zdążył tylko mocniej zacisnąć palce na różdżce gdy usłyszał pełen emocji okrzyk:

- Cholera! Jest tu kto? – Harry poczuł ciarki przechodzące mu po plecach. A jeśli to pułapka? Dawanie ogłoszenia w mugolskiej gazecie chyba nie należało do najlepszych z jego pomysłów. Teraz jednak było już za późno na podobne rozważania i Potter uniósł się niepewnie.

- A… Kto pyta? – zainteresował się głupkowato.

- Tu jestem! Pomóż mi! – westchnąwszy, czarodziej postanowił zaryzykować wszystko co miał (czyli własne życie) i ruszył na pomoc tajemniczemu głosowi. Jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył, że spod stosu kartonów wychyla się do niego dość przeciętna i przesadnie słodka twarzyczka młodego chłoptasia.

- Nie możesz sam się podnieść? – zapytał ze zdegustowaniem.

- Żeby popsuła mi się fryzura? Oszalałeś?! – oburzył się nieznajomy, spoglądając na Harry’ego jak na kosmitę – Raz dwa, podnoś te kartony, nie mamy całego dnia! – okularnik machnął dwa razy różdżką, uwalniając tym samym swego towarzysza spod sterty kartonów. Chłopak podniósł się leniwie, odgarnął opadający mu na czoło niesforny kosmyk i mruknął z podziwem – Nieźle, nieźle… Ja w sprawie ogłoszenia – Potter poczuł jak robi mu się słabo. Miał współpracować z TAKIMI ludźmi? Kto wie czy lepiej nie byłoby po prostu z tego wszystkiego zrezygnować.

- Jesteś pewien… – zaczął niepewnie – że mówimy o tym samym ogłoszeniu? – nieznajomy wyjął z kieszeni spodni niewielki świstek.

- „Szukam drużyny do rozprawienia się z pewnym piekielnie złym czarodziejem. Chętnych proszę o spotkanie dnia tego-i-tego o tej-i-o-tej godzinie. Męska przygoda gwarantowana” – Harry spłonął rumieńcem. Od początku wydawało mu się, że takie ogłoszenie może przyciągnąć świry. I gdy teraz patrzył na tego nieznajomego chłopaczka ubranego w czerwony strój od koszykówki z wielkim napisem „Wildcats” widział, że miał rację – Zgadza się?

- Hm… Tak… Jestem Harry Potter – niechętnie wyciągnął rękę w kierunku towarzysza.

- Troy Bolton – przedstawił się tamten, miażdżąc Wybrańcowi dłoń i odsłaniając w nieco psychopatycznym uśmiechu rząd nieprzyzwoicie białych zębów – Ja cię kręcę, ale się cieszę, że będziemy razem pracować.

- A… Właściwie dlaczego chcesz to zrobić? – zainteresował się czarodziej, bezskutecznie usiłując wyrwać rękę z uścisku Troy’a.

- Ach, pomyślałem, że przyda mi się jakaś odmiana od mojego idealnego życia – zażartował chłopak – Jestem typem awanturnika.

- Jasne – burknął niechętnie Harry.

- Chyba ktoś idzie! – podekscytował się Bolton, podskakując w miejscu jak mała dziewczynka. Potter wytężył wzrok i faktycznie zauważył wysoką postać zmierzającą w ich kierunku. Gdy podeszła ona bliżej, oczom dwóch świeżo upieczonych towarzyszy ukazała się niewiarygodna twarz o bladej skórze, pięknie zarysowanych ustach i niezwykłych oczach. Nagle Harry poczuł się bardzo dziwnie jakby ktoś pokroju co najmniej Hagrida usiadł mu na klatce piersiowej. Nagle zrozumiał: zaparło mu dech w piersiach! Usiłując ukryć ogromne wrażenie jakie wywołał w nim nieznajomy odkaszlnął nieco i mruknął:

- Ty w sprawie ogłoszenia? – przybysz spojrzał na niego kpiąco i skinął głową.

- Edward Cullen – przedstawił się – Do usług.

- Jesteś słodki! – ocenił Troy, nakładając na wargi odrobinę truskawkowego błyszczyku.

- Jestem Harry Potter. A to… To jest Troy – wybąkał czarodziej czując się nieco zażenowany z powodu obecności swego „przyjaciela”.

- Mówi się trudno – skwitował to Edward, przysiadając na jednym z kartonów. Rozejrzał się dokoła – Nie mogłeś wybrać lepszego miejsca? W otoczeniu tamponów nie czuję się zbyt dobrze – wyznał lekko zawstydzony.

- Nie miałem żadnego lepszego pomysłu – przyznał Potter – To awaryjne rozwiązanie.

- Czy to cała nasza drużyna? – zainteresował się wampir, krytycznie spoglądając to na czarodzieja, to na Troy’a, który był niesłychanie zajęty malowaniem paznokci bezbarwną odżywką.

- Obawiam się, że na razie tak…

- Mamy drużynę? – zainteresował się Troy – Musimy wymyślić jej jakąś nazwę! – podekscytował się – Tak, wymyślmy jej nazwę! Proszę, proszę, proszę, proszę!

- Jeśli musimy… - jęknął Harry przeklinając w duchu chwilę w której wydobył tego idiotę spod stosu kartonów.

- To ja proponuję… Drużyna Zaca!

- Dlaczego akurat drużyna Zaca? – zdziwił się Edward.

- Zac to moje alter-ego a ja jestem z was najładniejszy, najzdolniejszy i najbardziej ciachowy!

- Najbardziej… Jaki?!

- Ciachowy!

- Cokolwiek to znaczy, to ja zawsze jestem najbardziej idealny! – oburzył się Cullen – Więc na pewno jestem też najbardziej ciachowy, jasne?!

- Daj spokój – mruknął ze zrezygnowaniem Harry – Z nim nie wygrasz. Odpuść sobie, jest zbyt głupi by zrozumieć jakiekolwiek logiczne argumenty. Chociaż twoje do zbyt logicznych akurat nie należały…

- Ykhm… Przepraszam… – cała trójka aż podskoczyła słysząc za swoimi plecami nieznajomy głos. Odwrócili się i ich oczom ukazał się niewielki człowieczek o nienaturalnie rozwiniętych stopach i kręconych włosach (tych na nogach także) – Czy ja… Mógłbym się wtrącić? Jestem Frodo Baggins i… Tego… No… Chciałbym się przyłączyć do waszej drużyny.

- Do drużyny Zaca! – przypomniał radośnie Troy.

- Niech będzie i tak… Zatem… Jest to możliwe?

- Każda pomoc będzie przydatna – stwierdził Potter – Jest już nas czworo, im więcej tym lepiej.

- Pięcioro – poprawił go Frodo – To Sam, mój… Przyjaciel – Wszyscy spojrzeli we wskazanym przed hobbita kierunku i ich oczom ukazała się mała pulchna postać niepewnie do nich machająca. Edward poczuł, że coś z nim jest nie tak. Nie mógł oderwać wzroku od towarzysza Froda, coś w jego umyśle kazało mu nieustannie na niego patrzeć. Nagle niczym grom z jasnego nieba spadła na niego okrutna i nieoczekiwana prawda: po raz pierwszy w życiu (życiu? Czy właściwie powinniśmy uznać że on w ogóle żyje?) Edwarda Cullena ktoś zaparł mu dech w piersiach. Było to uczucie niezwykłe… Ale i przyjemne. Wampir uśmiechnął się do Sama, puszczając do niego oko. Hobbit spłonił się ognistym rumieńcem i zachichotał niczym panienka.

- Samie czy ty właśnie zachichotałeś? – zdumiał się Frodo – Jak panienka? – nie wiedział czy to zdarzyło się naprawdę, czy też tylko jego chora imaginacja robiła sobie z niego brzydkie żarty.

- To tylko twoja chora imaginacja robi sobie z ciebie brzydkie żarty – zapewnił go Sam, mrugając jednocześnie do Edwarda.

- Dość tych bezowocnych dyskusji – zarządził Harry – Czas chyba, żebyśmy ustalili strategię działania.

- Strategia działania! – ucieszył się Troy – Suuuper! A… Co to takiego? – zainteresował się po chwili. Potter potrząsnął z niedowierzaniem głową i przełknął ślinę. Od czego powinien zacząć? Za oknem szalała pierwsza w tym roku wiosenna burza, a nasi dzielni bohaterowie wspólnie ustalali jak zniszczyć okrutnego lorda Voldemorta.

Jedna uwaga

    • claudine
    • Opublikowany Kwiecień 29, 2009 o 1:37 pm
    • Link
    • Odpowiedz

    Nie mogę! Padłam xD Genialne! :)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.